wtorek, 29 lipca 2014

Rozdział #5 Manchester – początek

*Perspektywa Ariany* 


Ruszyliśmy. Było już nieźle po północy, zaczęło padać. Dziewczyny cieszyły się jak szalone. Siedzieliśmy w busie wystawione jak na ślub, nadszedł czas by się przebrać. Jechaliśmy i jechaliśmy, godziny płynęły, jedna za drugą. Po mimo pory roku, zrobiło się bardzo chłodno, zatrzymaliśmy się przy całodobowej kawiarence. Wyszłam na dwór z samochodu, padało niemiłosiernie, weszłam do kawiarni i kupiłam po gorącej kawie dla każdego. Wychodząc zauważyłam dziewczynę, która stała w kapturze pod murem po drugiej stronie ulicy i mokła na tym deszczu. Podałam Dem kawy i pobiegłam do niej. Usłyszałam:
- Ari to ty?
Zobaczyłam wtedy moją przyjaciółkę z liceum Liz Gillies. Przytuliłam ją i powiedziałam:
- Tak to ja! Co ty tutaj robisz?
- Ojciec znowu się napił i kazał mi wypierdalać z domu i więcej tam nie wracać. – odrzekła.
- Jeju, on jest okropny. Co ty teraz zrobisz? – spytałam.
- Jeszcze nie wiem, na razie tu stoję.



- To twoje?  – wskazałam na walizkę stojącą koło niej.
- Tak to moja walizka.
Wzięłam ją i szybko pobiegłam do busa, powiedziałam do nich:
- Moja przyjaciółka potrzebuje pomocy, musimy ją przygarnąć!
Wróciłam do niej, nie wiedziała co się dzieje. Wzięłam ją za rękę i zaprowadziłam do auta.
- Kochani to Liz. – odparłam.
Dziewczyny jak najszybciej zaproponowały jej przebranie się w ich ubrania, ponieważ ona była cała przemoczona. Harry siedział zapatrzony w nią, a ona tylko się do wszystkich uśmiechała, bo nie wiedziała co ma robić. Poszłam po jeszcze jedną kawę i zaczęliśmy jechać dalej. Przez ten deszcz mojej przyjaciółce rozpłynął się cały makijaż ( którego przyznam zazwyczaj było wręcz za dużo ). Siedziałam obok Niall ’a, a on ciągle mnie przytulał i uśmiechał się do mnie. Harry nie mógł oderwać wzroku od Liz, a Dem wreszcie zaczęła bliżej poznawać się z Louis ’em. Bella i Liam tylko wymieniali się spojrzeniami i uśmiechami, pomiędzy zdaniami. Zayn rozmawiał z menagerem, a ja wszystko bacznie obserwowałam. Liz była troszkę wystraszona i nie za bardzo wiedziała o czym rozmawiać. W końcu dziewczyny objaśniły jej nasz sprytny plan i trochę się rozluźniła. Usiadła koło Harry’ego i zaczęła z nim o czymś rozmawiać. Isabelle i Liam siedzieli blisko siebie, w końcu zobaczyłam jak on przejeżdża  palcami po jej dłoni, wiedziałam, że coś ich do siebie ciągnie. Do Zayn ’a zadzwoniła dziewczyna i zaczął z nią rozmawiać. Lou nie mógł oderwać oczu od swojej towarzyszki, było widać, że dopiero po za pałacem zaczęli czuć się ze sobą swobodnie. Byliśmy znużeni, po jakimś czasie wszyscy usnęliśmy na swoich miejscach. Obudziłam się pierwsza, na moim ramieniu leżał śpiący Niall, zobaczyłam Isabelle i Liam’a wtulonych w siebie, tak samo jak Dem i Lou oraz Harry’ego i Liz. To wyglądało naprawdę słodko, tylko biedny Zayn, leżał sam. Wstałam, położyłam głowę mojego partnera na moim siedzeniu i przywitałam się z kierowcą. Poszłam wziąć szybki prysznic i przebrać się. Musiałam wyglądać jak człowiek bo za dwie godziny mięliśmy być już w Manchster’rze. Kiedy wyszłam z toalety zobaczyłam uśmiechającego się Louisa i śpiącą Demetrię, która wtulała się w niego. Przywitał się ze mną z siedzenia bo nie chciał jej budzić. Na moją prośbę kierowca się zatrzymał, a ja poszłam kupić nam coś do jedzenia, a prawdę mówiąc byłam bardzo głodna. Wstąpiłam do sklepu spożywczego, znajdującego się na rogu ulicy. Kupiłam świeże bułeczki, oraz ciasto marchewkowe, które zobaczyłam na półce z ciastami przy ladzie. Dobrałam jeszcze herbatniki i  parę bananów. Wróciłam do samochodu i zobaczyłam Dem przytuloną do Louis ’a, wpatrującą się w jego oczy. Odłożyłam zakupy na blat i powiedziałam:
- To ja może nie będę przeszkadzać.
Nie zdawała sobie sprawy z tego, że ktoś ich widzi, szybko puściła go i odsunęła się.
- Spokojnie, to będzie nasza mała tajemnica – dodałam.
Zaczęłam budzić całą resztę bo przyszedł czas na śniadanie. Liz i Bella były bardzo zawstydzone kiedy obudziły się w ramionach chłopaków. Kiedy wszyscy byli już w miarę ogarnięci, wzięliśmy się za jedzenie. Niestety nie wyglądało na to, żeby chłopcy chcieli się z nami podzielić. Nagle Liz zerwała się z siedzenia, podeszła do nich i zabrała im całe jedzenie mówiąc:
- Naprawdę oddajecie nam całe jedzenie? Jak to miło z waszej strony!
I przyniosła je nam, a my zaczęłyśmy się śmiać z ich min. Zjadłyśmy trochę, a resztę oddałyśmy im, żeby nie byli głodni. Wjeżdżaliśmy już do Manchester’u, deszcz już nie padał, zrobiło się ciepło i słonecznie. Po jakimś czasie zobaczyliśmy sznur dziewczyn biegnących za naszym busem. Dojechaliśmy do hotelu, przy samochodzie stała ochrona, a wejście było zastawione barierkami z obu stron, tak żebyśmy mogli przejść. Dziewczyny zaczęły piszczeć na widok chłopaków, jedna chciały mi wydrapać oczy kiedy zobaczyła, że Niall trzyma mnie za rękę. Na szczęście się jej to nie udało. Kiedy Dem i Bella wysiadły, usłyszeliśmy oklaski. Było tak dużo ludzi, że nic nie widziałam, wszyscy wyciągali ręce by nas dotknąć, a my tylko szybko przemieszczaliśmy się w stronę drzwi.


 W końcu weszliśmy. Czekał na nas komitet powitalny, który odprowadził nas do apartamentu. Było tam tak pięknie, pod naszym balkonem stało setki krzyczących dziewczyn. Rzuciłyśmy do nich papierową torbę, z kawałkiem bułki w środku i doczepiłyśmy karteczkę z napisem:
- Niall to jadł.
Rzuciły się na nią jak szalone, prawie się o nią pozabijały.  W końcu przeszliśmy się po apartamencie i Dem powiedziała:
- Mamy taki mały problem.. tu jest tylko 5 łóżek. Chyba wszyscy wiemy co to oznacza. Panowie śpią razem, a panie ze sobą.
- Nie będę z tobą spała! – wtrąciła Isabelle.
- Dobra mam inny pomysł! Dziewczyny wybierają z, którym panem chcą spać. – odparłam śmiejąc się.
O dziwo zgodziły się. Wybrałam Niall’a, Demetria Louis’a, Isabelle oczywiście Liam’a, a Liz musiała wybrać Harry’ego bo Zayn jest był w związku.
- Za pięć godzin koncert. Idziemy na zakupy! – powiedziała Bella.
Chłopcy pojechali do studia, żeby zrobić próbę, a my wzięłyśmy ze sobą jednego z ochroniarzy i ruszyłyśmy na miasto. Obeszłyśmy chyba z 20 sklepów, ale raczej się opłacało bo kupiłam świetną sukienkę i nowe buty. Isabelle postawiła na klasyczną elegancje i kupiła skórę, która jak stwierdziła, będzie pasowała do jej różowej sukienki. Dem trudno było się zdecydować, ale w końcu kupiła przewiewny top, czarne rurki i zestaw biżuterii. Liz wpasowała się w swoje klimaty i kupiła czarną sukienkę, czarne buty, czarną biżuterię i czarną kurtkę. Co do koloru wszystko pasowało do siebie fantastycznie! Kiedy wychodziłyśmy z ostatniego sklepu podbiegł do nas jakiś zakapturzony koleś. Wyrwał mi torebkę i zaczął uciekać, ochroniarza nie było. W ciągu kilku sekund Liz rzuciła zakupy na ziemię i zaczęła za nim biec. Złapała go i przystawiła do ściany. Zabrała mu moja torebkę i kopnęła:
- To za torebkę! To za twoją twarz! A to, to za moje nerwy! – krzyczała kopiąc go. Po czym dodała:
- Nawet się nie podnoś, bo oberwiesz mocniej.
Wróciła do nas i ją przytuliłam. Ona zawsze była twarda. Czasem mnie to przerażało, ale to dobra cecha, przynajmniej dla niej. Ochroniarz wrócił a ona zaczęła na niego wrzeszczeć. Następnie wsiadła do samochodu i powiedziała, że wracamy. Jechałyśmy, było słonecznie, a ja miałam bardzo dobry humor.  W końcu dotarłyśmy do hotelu i poszłyśmy się przygotować do koncertu. Przyznam, że każdej z nas pasowała dobrana kreacja, wyglądałyśmy podobnie, a jednak odmiennie. Usłyszałam dźwięk telefonu, dzwonił do mnie Niall.
- Przyjeżdżajcie zajmować miejsca, bo przed koncertem was rozszarpią, wiedzą, że z nami jesteście i czekają na was tutaj. – powiedział.
- Ale jak to?
- Nie pytaj, będziecie siedziały w oddzielonej strefie dla vipów. Muszę spadać bo ćwiczymy układ, do zobaczenia. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
Rozłączył się, a my wzięłyśmy torebki i zeszłyśmy na dół do naszego samochodu. Przed wejściem stało dwóch ochroniarzy.
- Czekaliśmy na was, wsiadajcie. – odparli, prowadząc nas do auta.
Jeden z nich zaczął prowadzić, jechaliśmy do centrum . Liz zdenerwowała się, że jedzie za wolno i przejęła kierownice.



 Bella spytała czemu jest ich aż dwóch, a oni na to, że na miejscu czeka na nas jeszcze 4. Byłyśmy trochę przerażone tą sytuacją, czułyśmy się tak jakby coś miało nam się stać. Po drodze mijałyśmy bilbordy z napisami „One Direction Tonight” Wreszcie dojechaliśmy przed Etihad Stadium przed wejściem stało setki ludzi. Podbiegło do nas dwóch ochroniarzy, którzy o tworzyli drzwi. Prowadzili nas do wejścia, a ludzie biegli za nami i robili zdjęcia. Przeszliśmy przez bramkę, czekało tam dwóch kolejnych ochroniarzy. Ujrzałyśmy tysiące ludzi i neonowe światła ze sceny. Po chwili usłyszałyśmy pisk. Niall i Louis biegli w naszą stronę. Lou wziął ze sobą Dem i Belle, a Niall mnie i Liz. Zaczęliśmy iść w stronę sceny, a z każdej strony byli ochroniarze. Dziewczyny piszczały, rzucały się, płakały, wyciągały ręce. W końcu dotarliśmy pod scenę i weszliśmy za kulisy. Zobaczyłyśmy resztę chłopaków i całą grupę różnych ludzi pracujących nad wszystkim. Czułam się tak na swoim koncercie, tylko z o wiele większą widownią. W końcu podszedł do nas Harry i zaprowadził nas na widownie. Poprosił o mikrofon i powiedział:
- Usiądą tu nasze przyjaciółki dobrze?
Wtedy usłyszałyśmy krzyki „Kocham Cię  Harry” piski, jak zawsze. I usiadłyśmy. Jakieś dziewczyny próbowały się do nas przedostać ale im się nie udało. Stwierdziłyśmy z Liz, że pójdziemy do toalety. Poszło z nami dwóch ochroniarzy. Kiedy już tam byłyśmy podszedł do nas jakiś chłopak i powiedział do mojej przyjaciółki:
- Cześć mała chcesz się zabawić?
Ona powiedziała, że chętnie i poszła z nim do kabiny. Nagle usłyszałam jego krzyk i dźwięk spłuczki. Otworzyła drzwi i wywaliła go na posadzkę, po tym jak spłukała mu głowę w kiblu. Zaczął się do niej rzucać więc strzeliła mu z ręki w twarz i wyrzuciła go z toalety.  Poprawiłyśmy makijaż i wyszłyśmy.


Zajęłyśmy miejsca, zaczęło się odliczanie do rozpoczęcia koncertu. Po chwili zgasły światła na scenie i zobaczyłyśmy dym. Wyłonili się z niego chłopcy i usłyszałyśmy pisk, do którego same się dołączyłyśmy.  Tak właśnie koncert się zaczął, śpiew , taniec i oni biegający po scenie. W końcu Louis zatrzymał się i powiedział:
- A teraz zapraszamy na scenę naszą przyjaciółkę Arianę Grande, która wykona z nami piosenkę.
Dosłownie byłam w szoku. Usłyszałam krzyk i podniosłam się ze swojego miejsca. Podszedł do mnie ochroniarz i zaprowadził mnie na scenę. Dostałam mikrofon i powiedziałam im, że nie wiem co mam robić. Wtedy oni powiedzieli żebym się nie martwiła. Usłyszałam dźwięk mojej piosenki i poczułam spokój. Przynajmniej znałam słowa. I zaczęłam śpiewać a oni razem ze mną:

„This is the part when I say I don’t want ya,
 I’m stronger than I’ve been before.
 This is the part when I break free,
 Cuz I can’t resist it no more.” 
- "Break free" Ariana Grande

Po moim występie, podziękowali mi. Zeszłam ze sceny i wróciłam na swoje miejsce, obok przyjaciółek. Wiem, że nie jedna z dziewczyn pragnęłaby być na moim miejscu, a jednak to przydarzyło się mi. Po pewnym czasie koncert się skończył, ale wierni fani nie opuszczali swoich miejsc. W końcu zabrali nas i opuściliśmy stadion, było już późno. Wsiedliśmy do auta i szofer zaczął jechać w stronę hotelu. Chłopcy byli wykończeni i od razu kiedy dojechaliśmy poszli wziąć prysznic. Oczywiście osobno. Kiedy byłyśmy już w piżamach, oni postanowili że też się przebiorą. Poszli do jednego pokoju, a kiedy wyszli wszyscy byli bez koszulek, w bokserkach. Powiem nawet, że to był ciekawy widok. Stwierdziliśmy że czas na sen. Położyłam się z Niall’em do łóżka i zaczął mnie przytulać. Wstałam i poszłam powiedzieć wszystkim „dobranoc” kiedy weszłam do pokoju Harry’ego i Liz, ona zepchnęła go na podłogę i powiedziała:
- Dobranoc. – ironicznie się uśmiechając.
Po czym ja dodałam:
- Dobranoc gołąbeczki, nie pozabijajcie się w nocy.
Liz spojrzała na mnie wzrokiem mordercy, więc postanowiłam się oddalić i pójść dalej. Trafiłam do pokoju Lou i Dem, moja przyjaciółka spała wtulona w niego więc, powiedziałam „dobranoc” po cichu i wyszłam. Gdy wchodziłam do pokoju Liam’a i Belli zobaczyłam sypiące się pióra. Bili się poduszkami, więc wtrąciłam:
- Ciszej! Wszyscy już śpią, dobranoc dzieciaki – kolejny wzrok skierowany na moją osobę, który był przerażający.
To już wszyscy, wróciłam do Niall’a. Moja blondyneczka już spała, położyłam się i również zasnęłam, było około godziny pierwszej. Usłyszałam walnięcie drzwiami i krzyk:
- Ariana, Ariana! Wstawaj!
Otworzyłam oczy, zobaczyłam Liz.
- Zabiłam Harry’ego nie wiem co mam zrobić ze zwłokami!
- Boże co!? – razem z Niall’em zerwałam się z łóżka.
- A nie nic, tylko jest już dziesiąta, czas wstawać! Przecież ktoś musi zrobić mi śniadanie. – powiedziała i wyszła z pokoju.
Byłam przerażona, Liz miewa okropne pomysły. Wstałam, zobaczyłam Harry’ego i Louis’a rozmawiających z moją przyjaciółką. Poszłam wziąć prysznic i się przebrać. Kiedy wróciłam, postawili mi składniki na stole i kazali przyrządzić śniadanie.  Czułam się lekko zniewolona, ale w końcu, nie chciałabym jeść przypalonych tostów. Liz poszła zbudzić resztę, a ja zabrałam się do roboty. Kiedy wszyscy byli gotowi, podałam śniadanie. Nie było złe, więc zjedli je stosunkowo szybko. Zostało nam dwie godziny na przygotowanie do wyjazdu. Lecieliśmy do Irlandii, do Dublina. Musiałyśmy z Dem skoczyć do sklepu, bo oczywiście wszyscy zapomnieli o torebkach na kosmetyki. Zaczęło się pakowanie. Moje nowe buty nie mieściły się w walizce, ale musiałam je tam jakoś upchać, tak samo jak sukienkę. Pod hotelem czekali już fani, oczekując na wyjście chłopców. Podjechał już nas samochód, na zewnątrz jak zwykle banda ochroniarzy. Liz powiedziała, że nie będzie jechała pośród takiej obstawy. Zeszła na dół, a my wyglądaliśmy przez balkon. Nagle usłyszałam:
- Teraz słuchajcie mnie wszyscy, zaraz będą tu schodzić moi przyjaciele. *pisk* - Zamknąć się! – Zapadła cisza.
- No więc, kiedy już zejdą, macie ich nie dotykać ani nie pchać się do nich, bo nie mam zamiaru być chroniona przez tych typów. Jeśli będzie inaczej, wszystkim z was powbijam kołki w wasze 4 litery i powieszę za nie na drzewach! Jasne? Dziękuję. – uśmiechnęła się i wróciła do nas.
Ona była jedyną z nas, która potrafiła wywalczyć prawie wszystko za pomocą tonu swojego głosu. Może dlatego ona stała się moją przyjaciółką, po mimo zupełnie innego charakteru dopełniałyśmy się. Ona mnie broniła, a ja wprowadzałam do jej życia trochę radości. Taka przyjaciółka jest niepowtarzalna, zawsze potrafi zawalczyć o swoje i pomóc mi nawet w najdziwniejsze sposoby. Wzięliśmy wszystkie rzeczy i walizki, oddaliśmy klucz do pokoju. Pożegnaliśmy się i wyszliśmy z hotelu. Dziewczyny zaczęły piszczeć, ale tylko chwilowo bo Liz krzyknęła najgłośniej jak potrafiła i zapadł spokój. Wsiedliśmy do auta i zaczęliśmy jechać w stronę lotniska. Mijaliśmy sklep, w którym byłyśmy z dziewczynami, oraz stadion na którym odbywał się koncert. Tamtejszy dzień tak szybko zleciał, prawie nic nie zdążyliśmy zrobić. Na szczęście w niektórych miastach mamy zostać dłużej. Po paru godzinach dojechaliśmy na lotnisko. Czekaliśmy na samolot. Przeszliśmy przez odprawę i ruszyliśmy do Dublina! 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jeśli czytasz to skomentuj, bardzo zależy nam na twojej ocenie C: 5 komentarzy = Następny rozdział :) W komentarzach gratulujecie mi talentu, nie zapominajcie, że piszemy we dwójkę: Karol i Julia. Mamy nadzieję, że rozdział wam się spodoba i będziecie wyczekiwać następnych :D Jak mogliście zauważyć pojawiła się nowa postać, o której informacje możecie znaleźć w zakładce "Bohaterowie" W której już niedługo pojawi się pełna lista osób, które już uczestniczą w akcji, lub dopiero do niej dołączą. Dziękujemy za przeczytanie i pozdrawiamy xx / Julia i Karol

8 komentarzy:

  1. Awawa genialny ;D Ej ta Liz przypomina mnie haha No ten teges czy spam tez sie liczy eby byl rozdzial? :D Ja zaraz wam zalatwie te komentarze c; Zaraz znaczy jutro haha o ten weny życzę i pisajac mi szybciej ;D Ehhhhh..... jak jutro bedzie 5 kom dodacie nastepny rozdzial jutro? ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne, czekam na następny x

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę talentu ♥ Czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Chcę już następny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :) Z niecierpliwoscia czekam na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak uroczo <3 bardzo fajna jest ta Liz haha :) super, czekam na następny rozdział x
    @hicuteHarry

    OdpowiedzUsuń
  8. Daalej .. Kooocham <3 !

    OdpowiedzUsuń