sobota, 12 lipca 2014

Rozdział #2 Pogaduszki


- Coś Ci się stało? – zapytał podając mi rękę.
- Nie nic mi nie jest, dziękuje.
- Czy ty płaczesz? – spytał zatroskanym głosem.
- Nie, tylko ci się zdaje. – powiedziałam odpychając go i pobiegłam do ogrodu.
Zajęłam miejsce na huśtawce pod jednym z drzew. Zasłoniłam twarz rękoma i zaczęłam płakać. To było jedyne miejsce gdzie mogłam być sama. Nie chciałam żeby ktokolwiek mnie teraz zobaczył. Nigdy nie ujawniałam swoich łez. Poczułam, że ktoś dosiada się do mnie i obejmuje ramieniem. Starłam łzy z twarzy i spojrzałam na mojego towarzysza. Był nim Lou.
- Co się dzieje, księżniczko? I nie przyjmę odpowiedzi „nic”. – powiedział, przytulając mnie.
- Nie ważne. Problemy rodzinne, nie powinno cię to obchodzić. – odparłam.
- Chodzi o ślub z Harry ‘m? – zapytał.
- A ty skąd o tym wiesz?! – podniosłam się jak najszybciej z huśtawki i spojrzałam na niego zła.
- Cały zespół oraz twoja rodzina już o tym wiedzą. – odpowiedział również wstając. Chciał do mnie podejść, ale mu nie pozwoliłam.
- Super. Wszyscy wiedzą i oczywiście nikt nie raczył mi powiedzieć. O wszystkim dowiaduje się ostatnia! – krzyknęłam i odeszłam w stronę pałacu.
Idąc do domu zastanawiałam się po co on przyjechał i kto go w puścił. Wchodząc do środka tylnymi drzwiami, trzasnęłam nimi z całej siły i poszłam do korytarza. Gdy weszłam na pierwszy schodek, żeby pójść do swojego pokoju, zawołała mnie mama. Byłam na nią cholernie zła, ale żeby sobie nie nagrabić poszłam do niej. Z założonymi rękoma na piersiach poszłam do salonu. Stanęłam w drzwiach i zobaczyłam rodziców, moją siostrę oraz pozostałą czwórkę chłopaków, których poznałam poprzedniego dnia. Z obojętnym wyrazem twarzy rozsiadłam się w fotelu. Gdy matka chciała coś powiedzieć, usłyszałam zamykanie głównych drzwi. Za chwilę w pomieszczeniu pojawił się Louis. Usiadł obok Zayn ‘a na sofie.
- Nadal masz te swoje humorki? – spytała Rosaline.
- Nie mam humorków. – odpowiedziałam spokojnie. – Ale nadal jestem zła.
- Nie rozumiem, czemuż to… - odparła nie kończąc swojej myśli.
- Mamo proszę, nie mów już więcej. – powiedziałam.
- Młoda damo! – uniosła się.
- Rosaline spokojnie. – wtrącił ojciec.
- Może powiecie w końcu po co miałam tu przyjść, a potem ja sobie pójdę do swojego pokoju, a wy nadal będziecie się wygłupiać i planować moje życie w tajemnicy przede mną, dobrze? – zapytałam oschle, a moja matka zaczęła się robić czerwona ze złości.
- Chcieli ci tylko powiedzieć, że masz się zapoznać z Harry ’m i że za tydzień jedziemy do nich na jakiś czas dla lepszej integracji. – powiedziała moja kochana siostrzyczka. Jedyna normalna pomyślałam. Gdy odwróciłam wzrok w jej stronę ona już wpatrywała się w Liam ‘a. On naprawdę musiał się jej spodobać.
- Yhy – powiedziałam pod nosem i podniosłam się z wygodnego fotela. Od razu poszłam do swojego pokoju. Pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na moje wielkie łóżko.
- Dlaczego oni muszą tak bardzo uprzykrzać mi życie ? Czemu dla nich liczą się tylko pieniądze ? Czy oni nie mogę być normalnymi rodzicami ? - Te pytania i wiele innych krążyło w mojej głowie czego efektem były łzy spływające po moich policzkach.
Wzięłam mój telefon oraz słuchawki z szafki obok łóżka. Włożyłam je do uszu i włączyłam jak najgłośniej moją ulubioną muzykę, żeby tylko zagłuszyć myśli i pukanie do moich drzwi…

W końcu, ktoś wszedł do pokoju, to była Ariana, szybko wstałam z łóżka i rzuciłam  się jej w ramiona.
- Chcą zniszczyć mi życie! – krzyknęłam zaciskając dłonie na jej szyi.
- Ale co się stało misiek? – spytała wtulając się we mnie.
- Rodzice postanowili, że wyjdę za Harr’ego. Ja nie chcę, ja go nawet nie znam, nie, nie, nie..! – wywrzeszczałam ocierają twarz z łez.
Po chwili do pokoju weszła Bella.
- Cześć dziewczyny o czym gadacie? Ty płaczesz? – spytała podchodząc do mnie.
- A ty nie płakałabyś na moim miejscu? – spytałam jeszcze bardziej wtulając się w moją przyjaciółkę.
- Eh.. no racja, rodzice powinni zapytać Cię o zdanie, zanim oświadczyli, że zostaniesz jego żoną.
- Jest mi tak cholernie smutno, chciałabym stąd uciec.
- Kochanie spokojnie, jeszcze będzie dobrze. – wtrąciła Ariana.
- A ty lepiej powiedz, co tam u twojego kochasia? -  zapytałam, chcąc rozluźnić sytuacje.
- U Niall’a? On pewnie gada z chłopakami na dole, niby wstał później niż ja, a i tak był tu wcześniej.
- A co do chłopaków Bella… jak tam z Liam’em? – chciałam się dowiedzieć co ona do niego czuje.
- A co ma być? – spytała z zawstydzeniem.
- Oj przestań, wszyscy widzą jak na niego patrzysz i rozmawiałaś z nim cały wczorajszy wieczór.
- Dziewczyny przesadzacie… on jest po prostu przystojny.
- Taki przystojny, że patrzysz się na niego jak na obraz za milion dolców? – śmiejąc się zapytałam skrępowaną siostrę.
- No dobra masz mnie… on po prostu..
- No co po prostu?
- Podoba mi się.
- I co musiałaś to tak długo ukrywać ? Pamiętaj, że możesz mi zawsze wszystko powiedzieć. – Podeszłam i ją przytuliłam.
- Skoro tak, to chcę się stąd wreszcie wyrwać, zostawić tą całą rodzinę i wyjechać.
- Czekajcie dziewczyny. – Powiedziała Ariana, przystawiając palec do ust i idąc w stronę drzwi.
Otworzyła je i nagle 2 chłopaków upadło na podłogę mojego pokoju. To byli Louis i Niall
, najwidoczniej nas podsłuchiwali. Niall ułożył się w seksownej pozie i powiedział tylko:
- Hej dziewczyny, jak dzień? Ładną mamy pogodę nieprawdaż?
- Właśnie przechodziliśmy i tak przez przypadek usłyszeliśmy, że chcecie się stąd wyrwać.. – wtrącił Louis.
- Za dwa tygodnie wyruszamy w trasę koncertową dookoła świata, może chciałyście zabrać się z nami?
Zaczęłyśmy skakać po pokoju jak wariatki i ich przytulać, nie mogłyśmy uwierzyć w te słowa. To było jak sen, nasze marzenia wreszcie mogły się spełnić. Ale po chwili Isabelle wtrąciła z ponurą miną:
- Zaraz, zaraz a co z rodzicami?

4 komentarze: