poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział #3 Czas na zmiany!


*Perspektywa Isabelle*


Ta rozmowa trwała jeszcze długo, ale Dem wciąż wyglądała na zdenerwowaną po mimo tak świetnego pomysłu chłopaków. Po jakimś czasie postanowiliśmy wszyscy zejść na dół i pogadać z resztą zespołu. Jak zwykle musieliśmy przejść przez 32 schodki i znaleźliśmy się w korytarzu prowadzącym do wielu odnóg. Wyszliśmy na zewnątrz i poszliśmy dziedzińcem głównym do salonu. Niestety ponieważ nikogo tam nie zastaliśmy, musieliśmy szukać dalej. Pytaliśmy służbę i wszystkich pracowników, a i tak szukanie trwało około pół godziny. Okazało się, że są w sali kinowej i oglądają jakiś film. Dziwiło mnie tylko, że nie zgubili się w tak wielkim domu idąc przez korytarze piwnicy i przechodząc obok winnicy i chłodziarki. Kiedy zaczęliśmy z nimi rozmawiać na ten temat uznali, że to świetny pomysł, ale niestety najgorszą przeszkodą do realizacji naszego planu stali się rodzice. Demetria i Louis poszli to z nimi dokładnie omówić, natomiast my zostaliśmy w Sali kinowej, gdzie kończyliśmy oglądać film. Usiadłam obok Liam’a, a on słodko się do mnie uśmiechnął.
- Co tam u Ciebie księżniczko? – zapytał.
- A więc jestem szczęśliwa i trochę zdenerwowana, ale spokojnie wierzę, że wszystko się ułoży – dosłownie fala emocji przechodziła przez moje myśli, chciałam powiedzieć mu wszystko co czuje, ale to byłoby niestosowne.
- Masz śliczne oczy – powiedział uśmiechając się, po czym dodał:
- Ty w ogóle jesteś śliczna.
Jestem pewna, że się wtedy zarumieniłam. Czułam się jak w niebie, a on był taki przystojny, i jeszcze wpatrywał we mnie te swoje cudne brązowe oczy. Patrzyliśmy się na siebie przez długi czas, po chwili trochę się przyciemniło. Odgarnął swoją ręką moje włosy i ułożył je za plecami. Delikatnie przejechał ręką po mojej szyi i zbliżył się do mnie. Po chwili usłyszałam:
- Naprawdę jesteś piękna.
Po czym przybliżył swoją twarz do mojej. Przez chwile tego chciałam, ale później zdałam sobie sprawę, że to nie w porządku po w sumie wcale go nie znałam. Odsunęłam się i powiedziałam, że to dzieje się za szybko i żebyśmy trochę zwolnili. Liam był trochę zawiedziony, ale zrozumiał to i uszanował moją decyzję, w sumie to dobrze bo nie chciałam, żeby był na mnie zły. Po godzinie, Dem i Lou wyszli z gabinetu taty ze smutnymi minami.
- Nic z tego – usłyszałam.
Podbiegłam do siostry i od razu spytałam co się stało, niestety rodzice nie chcieli się zgodzić, ze względu na zbyt duże niebezpieczeństwo.
- My chyba nigdy nie poznamy świata – wzdychając powiedziałam.
Nagle usłyszałam głos z końca pomieszczenia, należał do Zayn’a
- Jesteście takimi grzecznymi dziewczynkami, w taki sposób nigdy nie wyjdziecie z tych murów bez obstawy. Ja na waszym miejscu bym się zbuntował, nie mógłbym żyć z poczuciem wiecznego ograniczenia.. to musi być okropne uczucie. – odparł.
- Wiesz masz racje! Czasem trzeba się zbuntować i zawalczyć dla swoich marzeń. – powiedziała Dem.
Oczywiście ją poparłam bo byłam tego samego zdania, problem w tym, że jeszcze nigdy nie sprzeciwiłam się rodzicom, ja zawsze byłam tą grzeczniejszą, a Demetria była skora do kłótni z nimi. Niby nasz charakter wcale się nie pokrywał, ale miałyśmy jedno wspólne marzenie, żeby wyrwać się stąd i pożyć jak zwykłe nastolatki, bez żadnej dworskiej etykiety i wyimaginowanych przepisów zachowania. Zawsze chciałyśmy być wolne. Trzeba spróbować się zbuntować. Mojej siostrze pewnie wyjdzie to lepiej ode mnie, ale spróbować nigdy nie zaszkodzi.
- To kiedy zawalczymy o marzenia ? – spytałam.
- Najpierw przemyślimy plan, a dopiero potem zaczniemy działać. – odparła Demetria. – Ale to potem. Teraz muszę przeprowadzić ważną rozmowę, wyjdzie stąd wszyscy.
Kiedy już udaliśmy się w stronę drzwi dodała:
- Harry ty zostajesz.

*Perspektywa Harry’ego”


Wszyscy opuścili pomieszczenie zostaliśmy tylko ja i Demetra. Wtedy podeszła do mnie i usłyszałem wydobywający się z jej ust wrzask.
- Co to ma do cholery znaczyć, ja się pytam!?
- Spokojnie, może usiądziesz?
- Nie mam zamiaru siadać! Gadaj albo to nie skończy się dla Ciebie za dobrze.
Wtedy podszedłem do niej, złapałem za ręce i posadziłem na jedno z siedzeń.
- Ja też nie chce tego ślubu! – krzyknąłem jej w twarz, po czym puściłem jej ręce.
- Ale, ale jak to? Nie rozumiem.. – zrobiła się blada, teraz nie wyglądała już na złą tylko zawstydzoną.
- Moi rodzice zaplanowali to razem z twoimi, nie miałem o niczym pojęcia, tak jak ty. A później kazali mi iść na ten bal, żeby Cię poznać. – odparłem.
- Przepraszam..
- Nie przepraszaj – powiedziałem, przerywając jej. – Rozumiem w jakiej znalazłaś się sytuacji twoje zachowanie jest dla mnie oczywiste. 
- Musimy ich przekonać, że oboje nie chcemy tego ślubu, nie mogą nas do niego zmusić. – powiedziała.
- Tylko jak? Oni nie liczą się z naszym zdaniem, to podłe. – dodałem z zakłopotaniem.
- Nie można się dalej zastanawiać, musimy z wami pojechać, żeby stąd uciec.
Ona miała racje, jeżeli pojechałby by z nami, rodzice nie mięliby na nas wpływu. Jesteśmy już dorośli i sami powinniśmy kierować swoimi losami. Nie możemy pozwolić na to, żeby rodzice byli naszym przeznaczeniem, musimy układać własne historie i prowadzić nasze życie, tak jak chcemy.
Teraz trzeba by było wymyśleć jakiś plan, więc znów zwołaliśmy zgromadzenie i udaliśmy się do ogrodu. Rozmawialiśmy około dwóch godzin i wreszcie plan został obmyślony. Postanowiliśmy z Demetrią, że zgodnie z wolą rodziców „zgodzimy się na ślub” a kiedy po tygodniu spędzonym u mnie, wrócimy do pałacu. Nocą spakujemy się,  zostawimy list rodzicom i wyjedziemy po za miasto, do miejsca w którym mamy pierwszy koncert naszej trasy, czyli do Manchester’u. Jak na razie zostało nam czekać i przygotować się do kolejnego balu na, który wszyscy jesteśmy zaproszeni.

4 komentarze:

  1. Czekam na następny c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział 4 już w środę, a uwierzcie warto czekać, bo będzie najdłuższy z nich wszystkich :D

      Usuń
  2. Wspaniałe *o* nie moge sie doczekać nastepnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny :) Czekam na next zapraszam do mnie c: http://onedirection-blog-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń