czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział #1 Poznaj moich przyjaciół



Rodzice znów wystawili bal, już kolejny w tym miesiącu. Zaczynam się zastanawiać czy na pewno wszystko z nimi w porządku. Na każdym z nich miałam inną sukienkę, ale tym razem przyszłam w tej samej co ostatnio.  Moja matka słyszała już wiele negatywnych komentarzy związanych z tym właśnie strojem, a po mimo tego ja i tak nie zamierzam go zmieniać na jeden głupi bal. Jak zwykle przybyli wszyscy znani przedsiębiorcy, jak i osoby z branży politycznej, w której specjalizuje się mój ojciec. Wszędzie panoszą się snobistyczne buźki i mało interesujący faceci po czterdziestce. Chyba razem z Bella byłyśmy jedynymi  jak to oni mówią „małolatami” lub w innym przypadku „gnojkami” niestety tak nie mogli się do nas zwracać, gdyż najprawdopodobniej zostaliby zniszczeni biznesowo w kraju.  Nas nie obchodziło ich zdanie, wiemy już, że wystarczy głupio się uśmiechać i przytakiwać, żeby dali sobie spokój. Gdybyśmy żyli w średniowieczu, pewnie jeden z nich już dawno byłby moim mężem.  Rodzice jednak oczekiwali na gości specjalnych, którzy prawdopodobnie mają nas czymś dodam, że wreszcie czymś zainteresować. Zastanawiam się gdzie jest moja przyjaciółka, która powinna tu być co najmniej od 20 minut. W końcu zobaczyłam ją w przy wejściu na salę balową, miała na sobie piękną kreacje, a koło niej stał równie przystojny blondyn. Za nimi weszło jeszcze 4 przystojnych chłopaków, którzy wyglądali jak chodzące milion dolarów. Bardzo zwrócili moją uwagę, ponieważ nie przypominali tych wszystkich zgrzybiałych panów, którzy mnie otaczali. Tak naprawdę nie miałam pojęcia kim są, ale chyba po chwili miałam się dowiedzieć, bo moja przyjaciółka Ariana szła z całą tą gromadką w moim kierunku. Kiedy podeszli, przywitałam się z nią po czym bardzo przyjemnie mi się przedstawili. Ich imiona bardzo dobrze utrwaliły mi się w głowie: Niall, który okazał się chłopakiem Ariany. Zayn – który miał najciekawszą fryzurę z nich wszystkich. Liam – uśmiechający się do Belli. Harry – po chwili podszedł porozmawiać z moimi rodzicami i Louis, który cały czas słodko się do mnie uśmiechał. Niedługo po tym wszyscy się rozeszli w swoich kierunkach, a Ariana zaproponowała, że przyniesie dla nas poncz. Kiedy zostałam sama, podeszli do mnie rodzice z uśmiechającym się Harrym.
- Córeczko to jest Harry Styles – zaczął wyjaśniać mój tato
- Tak, wiem my się już poznaliśmy.
- O to tym lepiej. – powiedział to tak, jakby wszystko mu się nagle ułatwiło i czysta ulga przeszła mu przez serce.
- Pochodzi z bardzo zamożnej rodziny i… - w tym momencie Ariana potknęła się na kablu od nagłośnienia i wylała poncz na moją sukienkę.
- Przepraszam Dem, przepraszam nie chciałam.
- Nic się nie stało spokojnie, chodźmy do łazienki. Przepraszamy na chwilę.
Tak jak to zaplanowałam poszłam z moją przyjaciółką do łazienki o podziękowałam jej za uratowanie mnie od tej rozmowy. Kiedy starałam się wyczyścić sukienkę, Ariana pobiegła do mojego pokoju, po jakiś inny strój. Przez ten czas zastanawiałam się o czym tak naprawdę rodzice chcieli ze mną porozmawiać, tym bardziej, że Harry był wplątany w ten wątek. Nie wiedziałam za bardzo o co im chodzi. Po chwili wróciła moja kochana przyjaciółka, ze śliczną czarno-białą sukienką. Przebrałam się i wyszłam do jakże „wspaniałych” gości. Ariana postanowiła zabrać mnie ze sobą na poszukiwanie Niall’a, który stał przy stoliku z przekąskami.
- Witaj blondyneczko – zażartowała sobie, biorąc go za rękę. 
- Moje naturalne środowisko kochanie – odpowiedział śmiejąc się.


W końcu podszedł do nas Louis i powiedział, że wyglądam ślicznie, to było takie urocze. Następnie zapytał czy z nim zatańczę, nie mogłam odmówić, bo cudownie się do mnie uśmiechał.  Poszłam z nim na parkiet i zaczęliśmy tańczyć w rytm granej muzyki. Louis nie był za dobrym tancerzem, ale przymknęłam na to oko, ze względu na jego jakże przystojną posturę. Piosenka dobiegła końca, a ja podziękowałam za miły taniec. On pocałował moją dłoń. Powróciłam do mojej siostry, która flirtowała z Liam’em, więc postanowiłam jej nie przeszkadzać. Kiedy przechodziłam obok rodziców, nawet mnie nie zauważyli bo byli zajęci głęboką rozmową z Harrym. Wyszłam z Sali bocznymi drzwiami, przeszłam przez zatłoczony korytarz i udałam się po schodach do mojego pokoju. Bardzo bolała mnie głowa, więc postanowiłam wziąć szybki prysznic i położyć się spać, zresztą było już stosunkowo późno. Położyłam się do swojego wielkiego łóżka i momentalnie zasnęłam.


Obudziłam się już rankiem, spojrzałam na telefon i dosłownie zostałam zbombardowana ilością wiadomości. Od kogo? Od Ariany, bo kogoż innego. Przejrzałam i wstałam z łózka, udając się w stronę łazienki. Doprowadziłam się do porządku i ubrałam w coś jak by nazwali to moi rodzice „przyzwoitego”. Co prawda zajęło mi to trochę czasu, ale czego się nie robi dla ich dobrego humoru. W etapie końcowym wreszcie wyszłam z pokoju, zamknęłam go na klucz i zeszłam 32 schodkami w dół. Byłam okropnie głodna, więc poszłam do jadalni, bo za pewne śniadanie było już podane. Nie myliłam się. Na stole leżały racuchy polane miodem, 3 rodzaje sałatek, świeża herbata i kawa z mlekiem, tosty z masłem i naleśniki z syropem klonowym. Kiedy weszłam do pomieszczenia, zobaczyłam jak rodzice poważnie o czymś dyskutowali. Isabelle uśmiechała się tak bardzo pierwszy raz od długiego czasu i myślę, że powodem tego uśmiechu był Liam, z którym spędziła cały wczorajszy wieczór. Usiadłam na moim miejscu obok siostry i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie rodziców. Natychmiastowo przestali rozmawiać co bardzo mnie zdziwiło, zamiast tego powiedzieli tylko „Dzień dobry córeczki, smacznego” i wzięli się do jedzenia.  Co prawda śniadanie wręcz rozpływało się w ustach, ale byłam bardzo ciekawa co przede mną ukrywają. Po śniadaniu, kiedy Bella wyszła już z jadalni, poprosili mnie żebym jeszcze na chwilę z nimi została.
- Demetrio – niepewnie zaczęła mama.
- Wiesz, że nasza sytuacja majątkowa nie jest stabilna i w każdym momencie może zabraknąć nam odpowiednich funduszy na utrzymanie państwa. – dokończył ojciec.
- Tak i o co chodzi? – spytałam.
- Wczoraj poznałaś Harry'ego, on ubiega się o twoją rękę kochanie. – westchnęła mama. 
- Że co!? – byłam naprawdę wściekła.
- Myślicie, że wyjdę za jakiegoś obcego chłopaka, tylko po to, żeby poprawić waszą sytuację majątkową!? Za kogo wy mnie macie? Myślałam, że będę mogła być z kimś kogo pokocham, a wy wyskakujecie mi z takim czymś? Zastanówcie się nad tym co mówicie, bo chyba nawet tego nie przemyśleliście. Rozmowę uważam za zakończoną, do widzenia. – wybiegłam z pomieszczenia, prawie płacząc, nie dowierzałam, że mogliby mi coś takiego zrobić.
Kiedy szłam korytarzem, łzy same ciekły mi po policzkach, a mój drogi tusz do rzęs się rozpływał. Po chwili zaczęłam biec, chciałam jak najszybciej opuścić ten dom. Kiedy skręcałam za ścianą poczułam uderzenie i upadłam. Wpadłam na jednego z poznanych na balu chłopaków – Louis’a 
- Coś Ci się stało? – zapytał podając mi rękę. 

4 komentarze: