
Rodzice znów wystawili bal, już kolejny w tym miesiącu.
Zaczynam się zastanawiać czy na pewno wszystko z nimi w porządku. Na każdym z
nich miałam inną sukienkę, ale tym razem przyszłam w tej samej co
ostatnio. Moja matka słyszała już wiele
negatywnych komentarzy związanych z tym właśnie strojem, a po mimo tego ja i
tak nie zamierzam go zmieniać na jeden głupi bal. Jak zwykle przybyli wszyscy
znani przedsiębiorcy, jak i osoby z branży politycznej, w której specjalizuje się
mój ojciec. Wszędzie panoszą się snobistyczne buźki i mało interesujący faceci
po czterdziestce. Chyba razem z Bella byłyśmy jedynymi jak to oni mówią „małolatami” lub w innym
przypadku „gnojkami” niestety tak nie mogli się do nas zwracać, gdyż najprawdopodobniej
zostaliby zniszczeni biznesowo w kraju.
Nas nie obchodziło ich zdanie, wiemy już, że wystarczy głupio się
uśmiechać i przytakiwać, żeby dali sobie spokój. Gdybyśmy żyli w średniowieczu,
pewnie jeden z nich już dawno byłby moim mężem.
Rodzice jednak oczekiwali na gości specjalnych, którzy prawdopodobnie
mają nas czymś dodam, że wreszcie czymś zainteresować. Zastanawiam się gdzie
jest moja przyjaciółka, która powinna tu być co najmniej od 20 minut. W końcu
zobaczyłam ją w przy wejściu na salę balową, miała na sobie piękną kreacje, a
koło niej stał równie przystojny blondyn. Za nimi weszło jeszcze 4 przystojnych
chłopaków, którzy wyglądali jak chodzące milion dolarów. Bardzo zwrócili moją
uwagę, ponieważ nie przypominali tych wszystkich zgrzybiałych panów, którzy
mnie otaczali. Tak naprawdę nie miałam pojęcia kim są, ale chyba po chwili
miałam się dowiedzieć, bo moja przyjaciółka Ariana szła z całą tą gromadką w
moim kierunku. Kiedy podeszli, przywitałam się z nią po czym bardzo przyjemnie
mi się przedstawili. Ich imiona bardzo dobrze utrwaliły mi się w głowie: Niall,
który okazał się chłopakiem Ariany. Zayn – który miał najciekawszą fryzurę z
nich wszystkich. Liam – uśmiechający się do Belli. Harry – po chwili podszedł
porozmawiać z moimi rodzicami i Louis, który cały czas słodko się do mnie
uśmiechał. Niedługo po tym wszyscy się rozeszli w swoich kierunkach, a Ariana
zaproponowała, że przyniesie dla nas poncz. Kiedy zostałam sama, podeszli do
mnie rodzice z uśmiechającym się Harrym.
- Córeczko to jest Harry Styles – zaczął wyjaśniać mój tato
- Tak, wiem my się już poznaliśmy.
- O to tym lepiej. – powiedział to tak, jakby wszystko mu
się nagle ułatwiło i czysta ulga przeszła mu przez serce.
- Pochodzi z bardzo zamożnej rodziny i… - w tym momencie Ariana
potknęła się na kablu od nagłośnienia i wylała poncz na moją sukienkę.
- Przepraszam Dem, przepraszam nie chciałam.
- Nic się nie stało spokojnie, chodźmy do łazienki.
Przepraszamy na chwilę.
Tak jak to zaplanowałam poszłam z moją przyjaciółką do łazienki
o podziękowałam jej za uratowanie mnie od tej rozmowy. Kiedy starałam się
wyczyścić sukienkę, Ariana pobiegła do mojego pokoju, po jakiś inny strój.
Przez ten czas zastanawiałam się o czym tak naprawdę rodzice chcieli ze mną
porozmawiać, tym bardziej, że Harry był wplątany w ten wątek. Nie wiedziałam za
bardzo o co im chodzi. Po chwili wróciła moja kochana przyjaciółka, ze śliczną
czarno-białą sukienką. Przebrałam się i wyszłam do jakże „wspaniałych” gości.
Ariana postanowiła zabrać mnie ze sobą na poszukiwanie Niall’a, który stał przy
stoliku z przekąskami.
- Witaj blondyneczko – zażartowała sobie, biorąc go za rękę.
- Moje naturalne środowisko kochanie – odpowiedział śmiejąc
się.
W końcu podszedł do nas Louis i powiedział, że wyglądam ślicznie, to było takie urocze. Następnie zapytał czy z nim zatańczę, nie mogłam odmówić, bo cudownie się do mnie uśmiechał. Poszłam z nim na parkiet i zaczęliśmy tańczyć w rytm granej muzyki. Louis nie był za dobrym tancerzem, ale przymknęłam na to oko, ze względu na jego jakże przystojną posturę. Piosenka dobiegła końca, a ja podziękowałam za miły taniec. On pocałował moją dłoń. Powróciłam do mojej siostry, która flirtowała z Liam’em, więc postanowiłam jej nie przeszkadzać. Kiedy przechodziłam obok rodziców, nawet mnie nie zauważyli bo byli zajęci głęboką rozmową z Harrym. Wyszłam z Sali bocznymi drzwiami, przeszłam przez zatłoczony korytarz i udałam się po schodach do mojego pokoju. Bardzo bolała mnie głowa, więc postanowiłam wziąć szybki prysznic i położyć się spać, zresztą było już stosunkowo późno. Położyłam się do swojego wielkiego łóżka i momentalnie zasnęłam.

Obudziłam się już rankiem, spojrzałam na telefon i dosłownie
zostałam zbombardowana ilością wiadomości. Od kogo? Od Ariany, bo kogoż innego.
Przejrzałam i wstałam z łózka, udając się w stronę łazienki. Doprowadziłam się
do porządku i ubrałam w coś jak by nazwali to moi rodzice „przyzwoitego”. Co
prawda zajęło mi to trochę czasu, ale czego się nie robi dla ich dobrego
humoru. W etapie końcowym wreszcie wyszłam z pokoju, zamknęłam go na klucz i
zeszłam 32 schodkami w dół. Byłam okropnie głodna, więc poszłam do jadalni, bo
za pewne śniadanie było już podane. Nie myliłam się. Na stole leżały racuchy
polane miodem, 3 rodzaje sałatek, świeża herbata i kawa z mlekiem, tosty z
masłem i naleśniki z syropem klonowym. Kiedy weszłam do pomieszczenia,
zobaczyłam jak rodzice poważnie o czymś dyskutowali. Isabelle uśmiechała się
tak bardzo pierwszy raz od długiego czasu i myślę, że powodem tego uśmiechu był
Liam, z którym spędziła cały wczorajszy wieczór. Usiadłam na moim miejscu obok
siostry i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie rodziców. Natychmiastowo
przestali rozmawiać co bardzo mnie zdziwiło, zamiast tego powiedzieli tylko
„Dzień dobry córeczki, smacznego” i wzięli się do jedzenia. Co prawda śniadanie wręcz rozpływało się w
ustach, ale byłam bardzo ciekawa co przede mną ukrywają. Po śniadaniu, kiedy
Bella wyszła już z jadalni, poprosili mnie żebym jeszcze na chwilę z nimi
została.
- Demetrio – niepewnie zaczęła mama.
- Wiesz, że nasza sytuacja majątkowa nie jest stabilna i w
każdym momencie może zabraknąć nam odpowiednich funduszy na utrzymanie państwa.
– dokończył ojciec.
- Tak i o co chodzi? – spytałam.
- Wczoraj poznałaś Harry'ego, on ubiega się o twoją rękę
kochanie. – westchnęła mama.
- Że co!? – byłam naprawdę wściekła.
- Myślicie, że wyjdę za jakiegoś obcego chłopaka, tylko po
to, żeby poprawić waszą sytuację majątkową!? Za kogo wy mnie macie? Myślałam,
że będę mogła być z kimś kogo pokocham, a wy wyskakujecie mi z takim czymś?
Zastanówcie się nad tym co mówicie, bo chyba nawet tego nie przemyśleliście.
Rozmowę uważam za zakończoną, do widzenia. – wybiegłam z pomieszczenia, prawie
płacząc, nie dowierzałam, że mogliby mi coś takiego zrobić.
Kiedy szłam korytarzem, łzy same ciekły mi po policzkach, a
mój drogi tusz do rzęs się rozpływał. Po chwili zaczęłam biec, chciałam jak
najszybciej opuścić ten dom. Kiedy skręcałam za ścianą poczułam uderzenie i
upadłam. Wpadłam na jednego z poznanych na balu chłopaków – Louis’a
- Coś Ci się stało? – zapytał podając mi rękę.

To jest wspaniałe *.* Oby tak dalej <3
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne części <3
OdpowiedzUsuńSwietnyyyyyy *.*
OdpowiedzUsuńI Arianka jest :D
Czekam niecierpliwie na nastepy :)
cudowne *o*
OdpowiedzUsuń